Gdzie leży Mount Everest i dlaczego ściąga on jak magnes wspinaczy z całego świata? To pytanie zadaje sobie nie tylko każdy entuzjasta gór, ale również osoby, które z aktywnością fizyczną mają tyle wspólnego, co śnieg z lipcem. Everest. Magia tego słowa działa jak kofeina nad ranem — ożywia, fascynuje i budzi marzenia. Najwyższy szczyt świata to nie tylko wyzwanie fizyczne, ale i intelektualne. Zanim jednak założysz rakiety śnieżne i wyruszysz ku niebu, zatrzymajmy się na chwilę i odpowiedzmy sobie na proste (pozornie!) pytanie: Mount Everest – w jakim kraju leży ten kolos?
Nazywam się Everest, Mount Everest
Mount Everest, znany również lokalnie jako Sagarmatha (Nepal) i Qomolangma (Tybet), to prawdziwa gwiazda Himalajów i globalna celebrytka w świecie gór. Ma honorowe 8 848,86 metrów nad poziomem morza (nie, to nie literówka), dzięki czemu zostawia w tyle wszystkie inne szczyty jak Chuck Norris zostawia w tyle przeciwników na ekranie. Leży na granicy Nepalu i Chin, dokładnie między nepalską prowincją Solukhumbu a Tybetańskim Regionem Autonomicznym kontrolowanym przez Chiny.
Granica czy zawieszona linia?
Wbrew pozorom, pytanie o to, w jakim kraju jest Mount Everest, nie jest tak oczywiste. Szczyt leży na samej granicy dwóch krajów: Nepalu i Chin. Co ciekawe, oba państwa mają dostęp do góry od swoich stron i – jakby tego było mało – każde z nich posiada własną drogę wspinaczkową na szczyt. Strona nepalska cieszy się większą popularnością wśród alpinistów. Dlaczego? Bo jej baza pod Everestem (Base Camp) uznawana jest za bardziej „turystyczną” i przyjazną dla zachodniego wspinacza. Chińska strona, choć mniej zatłoczona, wymaga większej logistyki i zezwoleń. A wszystko to na jednej i tej samej górze. Nic dziwnego, że Mount Everest nazywany jest dyplomatą w świecie geologii.
Dlaczego Nepal przyciąga bardziej
Choć sama góra jest dosłownie „na pół”, to pod względem popularności Nepal wygrywa z Chinami w cuglach. Właśnie tu znajduje się słynna południowa trasa na szczyt, którą pokonał Sir Edmund Hillary wraz z Tenzingiem Norgayem w 1953 roku. Miejscowi Szerpowie stali się niemal legendami, pomagając zagranicznym wspinaczom nie tylko zdobyć szczyt, ale i przetrwać ekstremalne warunki. Turystyka wysokogórska dla Nepalu to nie tylko tradycja, ale i ważne źródło dochodów. A dla śmiałków zdobycie Mount Everestu od strony nepalskiej to nie tylko fizyczny wysiłek — to podróż do serca Himalajów, gdzie ludzie witają Cię z uśmiechem nawet na 5 000 m n.p.m. (i to z herbatą z masłem jaka!).
A może więc Chiny?
No dobrze, ale co oferuje Tybet po stronie chińskiej? Dla purystów i miłośników „ciszy gór”, północna droga na szczyt może być idealna. Trasa jest technicznie trudniejsza, ale mniej zatłoczona. Władze chińskie nieco rygorystyczniej podchodzą do wydawania zezwoleń wspinaczkowych, ale dzięki temu kontrolują ruch i ograniczają tłok. Północny Base Camp dostępny jest z drogi dojazdowej, a nie – jak po stronie nepalskiej – jedynie pieszo. Brzmi wygodnie? Może i tak, ale pamiętaj: zdobycie Everestu to nie wycieczka do parku, niezależnie z której strony się zaczyna.
Mount Everest w liczbach i ciekawostkach
- Najwyższy szczyt na Ziemi: 8 848,86 m n.p.m.
- Pierwsze udane wejście: 29 maja 1953
- Najstarsza osoba na szczycie: Yuichiro Miura z Japonii – 80 lat!
- Najmłodszy zdobywca: Jordan Romero – 13 lat (z USA)
- Ilość śmieci na szczycie: niestety… całkiem sporo
Ostatecznie więc pytanie w jakim kraju jest Mount Everest, może mieć dwojaką odpowiedź: w Nepalu i w Chinach. Dzielenie się najwyższą górą świata to wyższy poziom sąsiedzkiej tolerancji – coś, co ciężko osiągnąć choćby w bloku z centralnym ogrzewaniem.
Mount Everest, niezależnie od geopolitycznych aspektów, pozostaje jednym z ostatnich miejsc na Ziemi, gdzie człowiek zdany jest na łaskę natury. Czy zdecydujesz się zdobyć go od strony Nepalu czy Chin – nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, aby przy tym pamiętać o szacunku do gór, ludzi i siebie samego. No i może nie zostawiajmy tam papierków po batonach, dobra? Bo nawet najwyższe szczyty świata zasługują na czystość – ba, chyba szczególnie one!