Diva sceny, mama na etacie i kobieta z humorem – poznaj Aleksandrę Kurzak!
Kiedy myślimy o operze, często wyobrażamy sobie poważne dramaty, ludzi śpiewających w językach, których nie rozumiemy, oraz publiczność w wieczorowych kreacjach. Na szczęście aleksandra kurzak skutecznie łamie ten stereotyp. Bo choć w zawodowym życiu króluje na najbardziej prestiżowych scenach świata, to prywatnie potrafi rzucić żartem, wrzucić selfiaka w domowych kapciach i ugotować coś, co naprawdę da się zjeść – niekoniecznie przy dźwiękach Mozarta. Kim jest ta kobieta, która łączy pasję, talent i codzienność z lekkością i klasą? Zapnijcie pasy – oto historia jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich śpiewaczek operowych XXI wieku.
Śląska siła głosu
Aleksandra Kurzak urodziła się w Brzegu Dolnym, a wychowała w świecie, w którym muzyka była na porządku dziennym. Jej mama – znana śpiewaczka i nauczycielka śpiewu – nie musiała długo przekonywać córki do artystycznej ścieżki. Młoda Ola, zanim jeszcze dobrze nauczyła się czytać, śpiewała arie i przeskakiwała skalę dźwięków jakby to była dziecięca gra w klasy. Studia muzyczne skończyła z wyróżnieniem, co wcale nie znaczy, że rzuciła książki w kąt i poszła w świat. O nie, ona ten świat najpierw sobie wyśpiewała!
Z Gdyni do Nowego Jorku – światowa kariera sopranistki
Co tu dużo mówić – Kurzak to eksportowy towar kultury polskiej. Zaczynała w Operze Wrocławskiej, ale wkrótce podbiła serca melomanów z Covent Garden, La Scali i Metropolitan Opera. Jej głos porównywany był do dźwiękowego cudu natury, ale sama zainteresowana odnosiła się do tego z klasą i poczuciem humoru (no bo jak tu się nie śmiać, gdy ktoś cię porównuje do słowika na dźwiękowych sterydach?).
Występowała z największymi – od Placida Domingo po Andreeę Bocellego. Ale największy, dosłownie i w przenośni, zwrot w życiu przyszedł, gdy na scenie i poza nią spotkała Junkę Kaufmanna – niemieckiego tenora, z którym dziś tworzy duet nie tylko wokalny, ale także rodzinny.
Miłość w tonacji durowej: partner, rodzina i domowe nutki
W świecie, gdzie relacje często są jak klipy z TikToka – krótkie i intensywne – związek Aleksandry Kurzak z Kaufmannem to prawdziwe opus magnum. Para doczekała się córki, której imienia media szczelnie strzegą niczym tajemnic arii z nieopublikowanego libretta. Wspólne życie łączą między trasami koncertowymi – czasem w Wiedniu, czasem w Monako, a bywa, że i w Polsce, której Aleksandra nigdy nie zapomniała.
Chociaż świat opery wymaga powagi i nieskazitelności, Kurzak potrafi pokazać dystans do siebie i swojej branży. A to relacja z porannego biegania po lotnisku, a to destylat codzienności w postaci „jak nakarmić dziecko i nie zniszczyć fryzury scenicznej”. Mocna konkurencja dla konta influencerki parentingowej!
2023 – rok zmian i sukcesów
Miniony rok to dla aleksandra kurzak czas intensywny i bardzo owocny. Po serii koncertów w Europie i Ameryce przyjęła zaproszenie do nowego projektu z Operą Paryską, gdzie po raz pierwszy wcieliła się w rolę Normy w dziele Belliniego. Krytycy piali z zachwytu (nie dosłownie, na szczęście), a publiczność dała owacje na stojąco, które trwały dłużej niż niektóre reality show w polskiej telewizji.
Poza tym w 2023 roku Kurzak zaangażowała się w kilka projektów edukacyjnych, udowadniając, że artysta też może być nauczycielem z pasją. Prowadziła warsztaty wokalne i wspierała młodych artystów „z prowincji”, których chce zachęcić do ścigania marzeń. Z klasą, bez zadęcia, ze śląskim akcentem ciepła.
Na koniec roku zaskoczyła fanów premierą nowego albumu z duetami operowymi, który nagrała, a jakże, z mężem. Ich wspólne interpretacje klasycznych arii to muzyczne „slow-food” – coś, co trawi się długo i z przyjemnością.
I… scena należy do niej
Nie ma wątpliwości: Aleksandra Kurzak to nie tylko głos, którym można otworzyć wino bez korkociągu, ale też osobowość, która udowadnia, że operowa diva nie musi być posągiem na tle aksamitnych kotar. Potrafi zarażać pasją, rozśmieszyć, wzruszyć i zainspirować. Z roku na rok nie tylko rośnie liczba jej fanów, ale też projektów, w których bierze udział.
Patrząc na jej życie i karierę, trudno powiedzieć, gdzie się kończy scena a zaczyna rzeczywistość – bo u Aleksandry Kurzak jedno przenika się z drugim jak aria z recytatywem. Pewne jest jednak, że na kolejnych 12 miesięcy nie braknie ani dźwięków, ani ciekawych rozdziałów w tej fascynującej partyturze jej życia.